Przełknęłam głośno ślinę. Nie byłam pewna, czy chcę, żeby jakiś obcy chłopak odprowadzał mnie do domu. Ale w tamtym momencie nie potrafiłam myśleć racjonalnie, a co dopiero się przeciwstawiać.
-Jasne-szepnęłam cicho, przecierając policzki wierzchem dłoni.
-Dasz radę iść?-zapytał, a w jego głosie dało się usłyszeć nutkę troski.
-Tak, wydaje mi się, że tak...ja po prostu...trochę się wystraszyłam-odparłam, a z moich oczu znowu wypłynęły łzy. Zakryłam twarz dłońmi. Po chwili poczułam, jak chłopak obejmuje mnie ramieniem.
-Chodź, Violet, wszystko będzie dobrze. Powiedz mi tylko, gdzie mieszkasz.
Przez całą drogę nic nie mówiłam. Nie potrafiłam wydusić z siebie żadnego słowa. Aksel od czasu do czasu spoglądał na mnie, jakby w obawie, że mogłoby mi się coś stać.
Gdy zatrzymaliśmy się przed drzwiami mojego mieszkania, udało mi się odezwać.
-Dziękuję ci, że mnie uratowałeś. Gdyby nie ty, nie wiem, jak by to się skończyło. Ja...ja naprawdę dziękuję.
Aksel?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz