Pokręciłem powoli głową, podnosząc ręce w geście obronnym. Przecież nie chciałem jej skrzywdzić, wręcz przeciwnie.
- Spokojnie, nic ci nie zrobię. Nie bój się. - powiedziałem łagodnym tonem.
Dłonie dziewczyny trzęsły się jak galareta, delikatny makijaż rozmył się, miała zaczerwienione oczy od płaczu.
- O-obiecujesz?
- Tak. - odparłem. - Jestem Aksel. - przedstawiłem się.
- Violet. - odparła cichym, łamiącym się tonem.
- W porządku, odprowadzę cię do domu. Dobrze?
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz