Rano obudziłam się z potwornym bólem głowy. O ile "rano" można nazwać
godzinę prawie dwunastą. Zwlekłam się do kuchni, gdzie czekała mnie
niespodzianka w postaci mojego najstarszego brata oraz śniadania.
- Nie wyglądasz najlepiej -powiedział uważnie mnie obserwując.
- Też cię miło widzieć Tom. Co tu robisz? -zapytałam biorąc dzbanek z wodą i nalewając ją do szklanki.
- Odpowiadam na skargi Alexy'ego. Schudłaś od naszego ostatniego spotkania.
- To komplement? -zapytałam biorąc kanapkę z talerza stojącego na stole.
Prawda, ostatnio sporo schudłam, byłam przemęczona i po posiłku miałam
bóle w podbrzuszu, ale mogło to być spowodowane chociażby stresem. Alexy
od razu zakładał, że dzieje się coś złego.
- Jutro jesteś umówiona z samego rana do lekarza. Bez żadnych dyskusji- rzekł ostro Thomas.
Dokończyłam śniadanie mierząc brata piorunującym spojrzeniem, a gdy
skończyłam wzięłam leki i wyszłam na taras. Z domu dobiegała mnie
dyskusja moich braci. Fajnie, mój dom jako motel dla braci. Dlaczego
nie? Wyjęłam telefon z kieszeni spodni i zobaczyłam nieodebranego SMSa.
Kto to mógł napisać? Po chwili zastanowienia doszłam do wniosku, że
jedyną osobą, której mogłam podać numer to Matt, więc odpisałam mu
szybko:
Hej. Wspólny spacer? Bardzo chętnie ^^
Matt?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz