Spojrzałem na szczęśliwego psa, którego po chwili dziewczyna ode mnie odciągnęła.
- Nic nie szkodzi - uśmiechnąłem się. - Matthew - odparłem ściskając jej dłoń.
Dziewczyna była mocno przemoczona, deszcz nadal padał, a jej psy siedziały obok niej.
- Co cię wzięło na jazdę na rolkach po ciemku, a na dodatek w deszczu? - uniosłem brew.
- Często mam różne szalone pomysły - zachichotała.
- Rozumiem - zaśmiałem się. - Jesteś pewna, że wszystko okej? Nie wyglądało to ciekawie.
- Tak, tak, nie martw się - odparła. - A ty co tutaj robisz o tej godzinie?
- Wracam z pracy, jestem naprawdę wykończony - powiedziałem.
- Gdzie pracujesz? - spytała.
- W jednej z kawiarni, jakieś dwa kilometry stąd. Tak naprawdę to nie wiem czemu zachciało mi się przespacerować, nie przewidziałem takiej pogody - oznajmiłem.
- No cóż, ja tam lubię deszcz - uśmiechnęła się.
- Wolę słońce - oświadczyłem. - Miło się gadało ale muszę już iść, do zobaczenia, Amy! - zawołałem i ruszyłem dalej przed siebie.
- Pa, Matthew. - usłyszałem za sobą.
Szedłem już szybkim krokiem, chciałem znaleźć się w ciepłym mieszkaniu, napić herbaty, kawy, czegokolwiek.Po około piętnastu minutach byłem w domu, nareszcie. Zdjąłem buty i bluzę, którą następnie odwiesiłem na białe krzesło w kuchni, aby wyschła. Podszedłem do blatu i wstawiłem wodę na herbatę. Ułożyłem się wygodnie, na kanapie w salonie, z laptopem na kolanach i zacząłem przeglądać portale społecznościowe, aby umilić sobie oczekiwanie na herbatę. Widziałem nieodczytaną wiadomość od Isabelli, chciałem ją otworzyć, ale w tym momencie usłyszałem, że woda się zagotowała. Odłożyłem urządzenie na bok i poszedłem do kuchni w celu zaparzenia sobie herbaty. Wziąłem kubek i postawiłem na stoliku przy kanapie. Ponownie wziąłem laptop i zacząłem odpisywać Is na wiadomość. Gdy skończyłem wyłączyłem komputer i włączyłem telewizor biorąc równocześnie kubek do ręki.
***
Następnego dnia rano pojechałem do pracy, miałem zmianę razem z Harrym, który właśnie robił kawę dla jakiejś kobiety. Stanąłem przy kasie i czekałem na nowych klientów. Po chwili do lady podeszła Amy, dziewczyna, którą poznałem wczoraj.
Amy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz