wtorek, 22 listopada 2016

Od Matt'a cd Amy

Spojrzałem na dziewczynę.
- Kiedy? - uniosłem brew.
- Jutro wieczorem - oznajmiła.
- Okej, w czwartek mam wolne, także na luzie - uśmiechnąłem się.
- To super, jesteśmy umówieni - zawołała radośnie.
Szliśmy dalej, do domu miałem jeszcze kilka ulic. W pewnym momencie worek z karmą upadł prosto na chodnik.
- Może ci pomogę? - spytałem wskazując na worek, który leżał na ziemi, a dziewczyna próbowała go podnieść.
- Nie trzeba... - odparła siłując się z jedzeniem dla zwierząt.
- Widać, że potrzebujesz mojej pomocy - zaśmiałem się i podniosłem worek.
- Serio nie musisz tego robić - powiedziała drapiąc się po głowie.
- A mam patrzeć jak cały czas się zatrzymujesz, bo ci to upada? - uniosłem brew.
- Uparty jesteś... - jęknęła.
Odprowadziłem Amy do do domu, bo jak się okazało miałem po drodze.
- Serio dziękuję za pomoc z tą karmą - uśmiechnęła się.
- Nie ma problemu - oznajmiłem uśmiechając się ciepło.- Do zobaczenia! - zawołałem odchodząc i idąc w swoją stronę.
Amy?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz