niedziela, 20 listopada 2016

Od Matt'a cd Amy

Już po chwili po Amy nie było śladu. Wydaje się mieć bardzo ciekawe życie, od zamyśleń oderwał mnie charakterystyczny dźwięk dzwonka, który dzwoni za każdym razem gdy ktoś przekroczy próg kawiarni. Osobą podchodzącą do kasy okazała się Isabella.
- Hej - uśmiechnąłem się promiennie do dziewczyny.
- Zrób mi kawę, bo jestem chodzącym trupem... -jęknęła.
- Co ty w nocy robiłaś? - zaśmiałem się podchodząc do ekspresu z filiżanką.
- Spałam? - odparła, mogłem się założyć, że w tym momencie podnosiła brew.
Już po chwili postawiłem przy niej kubek.
- Dziękuję, w sumie to ukrój mi jeszcze mojego ulubionego ciasta - oznajmiła.
- Robi się.
Dziewczyna poszła zająć miejsce przy stoliku, a ja po chwili doniosłem jej talerzyk z ciastem i rachunek.
- Masz, kup sobie coś ładnego - zaśmiała się podając mi banknot.
- No dzięki - również się zaśmiałem i wywróciłem oczami.
Uwielbiałem w tej pracy to, że każdego ranka, kiedy tu przychodziłem czułem zapach kawy i pysznych ciast, którym mogłem rozkoszować się aż do szesnastej.

***

Gdy skończyłem zmianę udałem się do swojego samochodu i pojechałem do mieszkania. Miałem zamiar coś sobie zjeść, ale moje plany pokrzyżował dźwięk sygnalizujący, że dostałem sms. Podniosłem telefon i sprawdziłem kto był nadawcą, była nim moja mama.
'Wpadnij do nas na podwieczorek'
Odpisałem jej szybko, że niedługo będę, bardzo ucieszyłem się na tą propozycję, ponieważ dawno nie odwiedzałem rodziców. Początkowo wszyscy mieszkaliśmy z San Mateo, ale postanowiłem wyprowadzić się do San Francisco.

***

Zaparkowałem samochód na podjeździe i pobiegłem do drzwi.
- Jak miło cię widzieć! - zawołała mama, przytulając mnie do siebie.
- Ciebie też, mamo - uśmiechnąłem się.
Wszedłem do środka i zdjąłem buty, aby następnie udać się do kuchni, w której siedział tata przeglądając coś w telefonie. Usiadłem na krześle spojrzałem na niego.
- Cześć, tato - powiedziałem radośnie.
- Witaj synu - odparł ciepło.
- Cholera, skończyło mi się mleko do kawy. Matt, czy  mógłbyś skoczyć do sklepu? - spytałą zdenerwowana kobieta.
- Pewnie, niedługo wrócę - oznajmiłem i udałem się ponownie ubrać buty.
Kilkanaście minut później byłem już w sklepie. Stanąłem przed półką z nabiałem i zacząłem szukać ulubionego mleka mojej mamy.
- Czego szukasz? - usłyszałem za sobą znajomy głos.
Odwróciłem się i ujrzałem Amy.
- Mleka, dla mamy - zaśmiałem się. 
Amy?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz