Dzisiejszy dzień był wykańczający. Opuściłem kawiarnię, w której pracowałem i ruszyłem leniwie w stronę domu. Gdybym wiedział, że będę dzisiaj tak zmęczony, z pewnością pojechałbym autem. Ruch w kawiarni był bardzo duży, chyba nigdy nie obsłużyłem tyle osób jednego dnia co dzisiaj. W tym momencie nie marzyłem o niczym innym, jak o znalezieniu się w moim mieszkaniu. Zacząłem przeszukiwać kieszenie, aby znaleźć słuchawki. Po chwili miałem je już w ręce, oczywiście były poplątane. Zrezygnowany zacząłem rozplątywać kabel. Kilka razy prawie wpadłem na osoby idące po chodniku, ale za każdym razem w ostatniej chwili udało mi się je ominąć. Podłączyłem wtyczkę do telefonu i włączyłem pierwszy lepszy utwór, w tym momencie było mi wszystko jedno, czego słucham, ledwo kontaktowałem. Na dworze było już ciemno, szedłem przed siebie, zostały mi jeszcze jakieś dwa kilometry. Spojrzałem na zegarek, dochodziła dziewiąta, biorąc pod uwagę, jakim tempem się poruszam i jakie jest moje aktualne położenie będę w domu za jakieś czterdzieści minut. Zatrzymałem się przy pasach i czekałem na zielone światło, gdy w końcu się zapaliło przeszedłem przez ulicę i ruszyłem w stronę parku, by choć trochę skrócić sobie drogę. Na moje nieszczęście zaczął padać deszcz, a ja miałem na sobie tylko bluzę, no cóż muszę dotrwać.Wyjąłem telefon i napisałem krótkiego sms do Isabelli:
'Pieprzony deszcz, nie daje mi wrócić spokojnie do domu...'
Nie musiałem długo czekać na odpowiedź ponieważ Is jest jedną z tych osób, które odpisują niemal od razu.
'Było jechać autem, a tobie zachciało się spacerków, haha'
Wystukałem szybko krótką odpowiedź, ponieważ krople deszczu spadały mi na ekran.
'Następnym razem dokładniej sprawdzę prognozę pogody...'
Schowałem telefon do kieszeni spodni i skupiłem wzrok na chodniku, aby nie wdepnąć w jakąś kałużę, jeszcze tego by brakowało, mieć całe przemoczone i brudne buty. Ten dzień zdecydowanie nie był moim dniem, czułem, że coś jeszcze się stanie. Nie przestając robić tego, co robię szedłem dalej, opady zdecydowanie przyśpieszyły moje tempo. Po chwili poczułem, że na kogoś wpadam. Była to jakaś dziewczyna.
- Nic ci nie jest? - spytałem, a moje oczy od razu szerzej się otworzyły.
Dziewczyno?
Dziewczyno?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz