- Pa - odpowiedziałam i otworzyłam drzwi od domu.
Ruszyłam przez dom prosto do kuchni, gdzie zastałam brata czytającego mój ostatni artykuł.
- Co na kolację?-zapytał nie podnosząc nawet wzroku, a ja postawiłam przed nim worek karmy.
- Kolację podano, smacznego- powiedziałam i zabrałam się za rozpakowanie torby z zakupami.
- Śmieszne -mruknął pod nosem.
- A kto był trzy dni na gastro? To ty mi powinieneś gotować, za to że
cię tu trzymam. Wszyscy w okolicy trzydziestu kilometrów gadają, że ja
tu mam dom rozpusty.
- Bo uwierzę, że się tym przejmujesz.
*** *** ***
Następnego dnia z rana zabrałam psy i poszłam pobiegać. Mijałam
"osiedlowe monitoringi" uśmiechając się tylko, gdy przebiegałam obok. Po
powrocie do domu zabrałam laptopa do salonu i zabrałam się za artykuł z
mojej wycieczki do Brazylii. Reszta dnia upłynęła mi na wybieraniu
zdjęć i opisywaniu mojej przygody. Nim się obejrzałam musiała się
zbierać na imprezę. Wzięłam szybki prysznic, wysuszyłam włosy i ubrałam
się w czarny top wcinany w kokardkę, a do tego wysoką rozkloszowaną
łososiową spódnicę do kolan (zdjęcie)
oraz czarne szpilki. Na karmiłam psy i pojechałam z bratem do klubu.
Spotkaliśmy tam już naszych dwóch kumpli Davida i Jacka wraz z jego
dziewczyną Fioną. Usiedliśmy na kanapach w naszym ulubionym miejscu i
zamówiliśmy drinki czekając na resztę. Po pewnym czasie zjawili się
jeszcze Peter, Anna, Stan i Susan. W pewnym momencie zauważyła Matta i
ruszyłam do niego z uśmiechem.
Matt?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz