Spojrzałam na długi korek przed nami. Nie wiadomo, kiedy skończą
sprzątać po wypadku, a jeśli będę musiała siedzieć jeszcze dłużej niż
potrzeba oszaleję.
- W takim razie, powinnam chyba pojechać do brata. Nie wiadomo ile się zejdzie, a ja naprawdę nie chcę się narzucać.
- Przestań, to żaden problem. Jeśli tylko masz ochotę to zapraszam.
- Na pewno nie będę przeszkadzać? -zapytałam patrząc na niego nieśmiało.
- Oczywiście, że nie - powiedział z uśmiechem.
- To może jednak przeczekajmy u ciebie.
Matt zawrócił samochód i ruszył do siebie. Siedziałam obserwując go w
ciszy, kiedy ze skupieniem prowadził pojazd. Zabawnie marszczył czoło
kiedy zastanawiał się nad czymś. Zerknął na mnie kątem oka i uśmiechnął
się półgębkiem.
- Co się mi tak przyglądasz?
- Dżentelmen, uczynny, zabawny, stanowczy facet... i do tego przystojny.
Twoja dziewczyna ma szczęście -powiedziałam uśmiechając się szeroko.
Matt?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz